Menu

Autopsja Jane Doe – André Øvredal

Styczeń 3, 2017 - Filmy
Autopsja Jane Doe – André Øvredal

Autopsja Jane Doe

Reżyseria: André Øvredal

Nowy Rok zaczął się dla mnie kinowo bardzo owocnie. Już 1 stycznia udało mi się obejrzeć dwa filmy, w tym jeden przedpremierowo. Samo wspomnienie filmu, który zaraz opiszę, wywołuje u mnie ogromne emocje. Nie chciałabym na początku zdradzić zbyt wiele, ale muszę powiedzieć, że dawno nie oglądałam tak emocjonującego horroru.

Na początku przyjrzyjmy się samemu tytułowi: Autopsja Jane Doe. Nazwa silnie sugeruje, czemu będzie poświęcona ekranizacja. Autopsja czyli badanie zwłok w celu ustalenia przyczyny śmierci i towarzyszących je okoliczności, inaczej określane jako sekcja zwłok. Kluczowym wydarzeniem przedstawionej historii będzie sekcja przeprowadzona na N.N. czyli nieznanej dziewczynie, którą dostarczono do przydomowej kostnicy. Nieżyjącą dziewczynę nazwano Jane Doe. Sama autopsja zapewne jest dla przeciętnego człowieka (między innymi dla mnie) czymś niecodziennym, więc już sama tematyka zapowiadała się niezwykle obiecująco, bo przecież krojenie zmarłych i „poznawanie ich od środka” musi zapewniać człowiekowi spory przypływ adrenaliny. Uwierzcie mi, że zapewniła. Powiem szczerze, że jedynie pokazany przez chwilę z zewnątrz dom, będący jednocześnie kostnicą i krematorium, nie straszył (oczywiście oprócz faktu, że w piwnicy znajdowała się trupiarnia). Cała reszta była niezaprzeczalnie odlotowa i trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej sceny.

Film praktycznie toczy się w jednym pomieszczeniu – w kostnicy. Występuję tam zaledwie kilku aktorów (nie wliczając w to umarlaków, których z resztą i tak nie było zbyt wielu), ale to absolutnie nie ujmuje mu niczego. Tommy Tilden – patolog pracujący ze swoim synem będzie musiał zmierzyć się z dość nietypowym przypadkiem.  Zanim do tego dojdzie będziemy mieli okazję przyjrzeć się różnym zwłokom znajdującym się akurat w pomieszczeniu. Zapoznanie z dość drastycznymi zwłokami tworzy solidne podwaliny dalszych wydarzeń, wprowadza w tajemniczy nastrój, obniża temperaturę otoczenia i wywołuje na ciele gęsią skórkę. Wszystko to stanowi zaledwie wprowadzenie do prawdziwie wstrząsających zdarzeń.

Wszystko zaczyna się wraz przywiezieniem przez szeryfa nienaruszonych zwłok przetransportowanych z makabrycznego miejsca zbrodni. Nikt nie wie, co się stało. Pozostaje nadzieja, że zaplanowana sekcja zwłok pomoże wyjaśnić sprawę. Czas jest tak bardzo istotny. Ojciec z synem zostaną zmuszeni do zrezygnowania ze swoich planów i rozprawienia się ze zwłokami pod osłoną nocy. Z każdą minutą bohaterów spotykają nowe i coraz dziwniejsze zjawiska. Zaczynają widzieć i słyszeć dziwne rzeczy.

Zaczynają. Ciało po otwarciu w żaden sposób nie daje się powiązać z powierzchownie „dobrze wyglądającą” dziewczyną. Widok zmasakrowanego wewnętrznie ciała bardzo zaskakuje lekarza i jego asystenta. Zwłoki Jane Doe są nienaturalnie zniszczone od środka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że z zewnątrz nie mają najmniejszych obrażeń. Im dalej posuwają się w badaniach, tym więcej zaskakujących faktów odkrywają, a dookoła zaczynają się dziać straszne rzeczy.

„Pośmiertny wywiad” jest przedstawiony krok po kroku. Film nie jest z całą pewnością nastawiony na odbiorcę o słabych nerwach i żołądku. Widok mężczyzn krojących martwą kobietę przyprawia o dreszcze. Za plecami mają chłodnie, w których znajduje się kilka następnych ciał. Zwłoki osób, które niekoniecznie umarły śmiercią naturalną. Szalejąca na zewnątrz burza i przygasające światła, zakłócenia w radiu podkręcają atmosferę. Oj, tak i to baaardzo. Odkrywane fakty budzą we mnie coraz większe zdziwienie, momentami wręcz przerażenie. Sprawiają, że coraz bardziej wytrzeszczałam oczy i przytwierałam usta ze zdziwienia.

Spotkamy odniesienie do czarnej magii, demonów, tortur i Biblii. Mieszanka wydaje się niebezpieczna. Czekasz, aż wybuchnie, aż stanie się coś, że dziewczyna wstanie i zacznie zabijać. Ja czekałam… Napięte jak struny nerwy reagowały na każdy dźwięk, ruch. Nie mogłam oderwać oczu od dziewczyny, czekając na jakiś ruch. Wiecie co jest najlepsze? Że od początku do końca nic nie zrobiła. Nic a nic. Napięcia mimo to nie zabrakło ani przez sekundę.

Jedyne do czego można się przyczepić, to końcówka filmu. Wiem, że to, co teraz napiszę może zabrzmieć trochę dziwnie, ale doskonale odda moje odczucia. Na zakończenie spodziewałam się innego obrotu sprawy, ale mimo wszystko zaproponowane rozwiązanie mnie w ogóle nie zaskoczyło. Trochę to śmieszne, ale tak było. Możliwe, że czułam się tak dlatego, że byłaby to następna opcją, którą mogłabym zakładać.

Zakończenie wyglądało tak, jakby twórcy zostawili sobie furtkę do dalszych części. Chociaż film był fenomenalny, to mam nadzieję, że kolejne nie powstaną. 🙂 Zepsuje to tylko dobre wrażenie, gdyż do historii raczej już się wiele nie wniesie, a powtarzanie tego samego w kółko nie ma najmniejszego sensu. „Odgrzewany kotlet” nie smakuje już tak samo. Przekonałam się o tym niejednokrotnie, Wy zapewne również. Najgorsze jednak jest w tym wszystkim to, że dalszych części doczekują się najczęściej najgorsze filmy i przyprawiają o coraz to większy ból głowy. Czasem te dobre też, ale niestety zazwyczaj kontynuacje cechuje samodestrukcja, a ponadto miażdżą fundament, na którym stanęły: Piła, Sinister, zdaniem niektórych także Blair Witch i Blair Witch Projekt, chociaż dla mnie osobiście Blair Witch (część kolejna) podobał się bardziej niż pierwowzór. Przykre, ale się zdarza. Nie traćmy jednak wiary, bo nie zawsze się tak dzieje. Przykładem są na to doskonałe filmy Obecność i Obecność 2. Zobaczymy, jak będzie w tym przypadku.

W każdym razie film oceniam bardzo dobrze i wydaje mi się, że warto wybrać się na niego do kina. Premiera już 13 stycznia. Nie przegapcie i koniecznie podzielcie się wrażeniami. Mam nadzieję, że Wam się również spodoba. Dla fanów żywych trupów i zjawisk paranormalnych polecam szczególnie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: