Menu

Boisz się śmierci? Ten artykuł nie jest dla Ciebie

Maj 22, 2017 - Wycieczki
Boisz się śmierci? Ten artykuł nie jest dla Ciebie

Piękny wiosenny dzień. Kilka chmurek na niebie, lekki wietrzyk, słoneczko pięknie świeci. Zegarek pokazuje za kwadrans dziewiątą, gdy zbaczam z głównej ulicy i skręcam w boczną uliczkę. Wszystko wygląda tak samo. Dzień jak co dzień. Uliczny zgiełk, liczni przechodnie, stojące w korkach samochody. Po lewej stronie znajduje się przedszkole. Pstre malowidła na ścianach. Gromadka szczęśliwych, bawiących się a przy tym głośno krzyczących dzieciaków, których rodzice aktualnie siedzą gdzieś tam w pracy, robią zakupy, sprzątają mieszkania lub załatwiają inne ważne sprawy.  Toczące się z dnia na dzień życie. Codzienność. Jednak tam, gdzie się wybieram nie jest tam miło i radośnie. We wspomnianym miejscu również pracują ludzie, możliwe, że właśnie w mijanym przeze mnie przedszkolu zostawili swoje dzieci. Znajdują się w nim także studenci. Często siedzący przed budynkiem na słońcu i przypominający sobie treści z ostatnich zajęć przez kolokwium, do którego za chwilę przystąpią. W tym również nie ma nic dziwnego czy niepokojącego. Niepokój zaczyna pojawiać się dopiero, gdy pomyślimy o tych „trzecich”… Kim oni są? To osoby, które kilka godzin lub kilka dni temu skończyły uczestniczyć w codzienności. Przestały uczestniczyć w tym życiowym pędzie i codziennej gonitwie, bo możliwe, że w wyniku wypadku samochodowego, czynu zabronionego czy czasem samobójstwa życie uleciało z nich jak powietrze z przedziurawionego balona. Dla nich nic już się nie liczy. Nie ma jak. Traci ważność wszystko to, co mieli do załatwienia. Nie odbiorą już dzieci, wnucząt ze szkoły/przedszkola, nie pójdą na zakupy, do lekarza – nigdzie. Nie spotkają się ze znajomymi. Nie ma już najmniejszego znaczenia dokąd jechali, szli czy biegli. W tym momencie zaczyna liczyć się coś zupełnie innego. Prawda. To jest to, co jest w tej chwili ważne „dla nich” a przede wszystkim dla ich bliskich, ale nie tylko, bo również dla całego społeczeństwa. O co w tym wszystkim chodzi? A o to, że trzeba odkryć prawdę. Należy wyjaśnić, czy śmierć, która nastąpiła w wypadku samochodowym była spowodowana, np. tym że kierowca był pod wpływem alkoholu, chorował czy może przyczyniły się do tego osoby trzecie. Czy znaleziona w domu zakrwawiona osoba z poderżniętym gardłem popełniła samobójstwo, czy może ktoś jej w tym pomógł?! Czy zadane uderzenie młotkiem w głowę było przyczyną śmierci, czy był to mimo wszystko udar mózgu? Do poznania odpowiedzi na te i inne pytania zmierza medycyna sądowa. Specjalność/dziedzina medyczna, która silnie styka się z zagadnieniem prawa. Jej zadaniem jest rozwiązywanie „zagadek” dotyczących życia i śmierci, zmierzających do wykrycia, złapania i ukarania sprawców ewentualnego przestępstwa. Tam właśnie idę. Do Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, a dokładnie do Katedry Medycyny Sądowej – Zakładu Medycyny Sądowej. Czyż Ty też widzisz tę ogromna przepaść? Tu tętniące życiem miasto, przedszkole a kilometr dalej miejsce, gdzie „rozpracowują” zwłoki w celu poznania przyczyny zgonu.

Jestem na miejscu. Program odwiedzisz przygotowany. Na początek kilka słów o samej medycynie sądowej i historii tego miejsca. Wszystko dzięki uprzejmości tamtejszych pracowników (i otwartości na studentów), który zechcieli poświęcić nam swój czas. Zgodnie z zapowiedzią spotkanie było podzielone na trzy części. Pierwsza część została poświęcona tanatologii. Wprowadzenie: parę zdań na temat tego z czym nam się najczęściej kojarzy medycyna sądowa? Oczywiście z sekcją zwłok i z przypadkami ustalania przyczyn zgonu. Druga część ma być poświęcona badaniom genetycznym. Później kilka słów na temat toksykologii i na koniec wycieczka po „muzeum” Medycyny Sądowej.

Zakład Medycyny Sądowej został powołany w 1921 roku i mieścił się wtedy w Collegium Medicum przy ulicy Fredry. Wydział lekarski był jednym z czterech wydziałów Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Mniej więcej po 10 latach zakład został przeniesiony do budynku znajdującego się przy ul. Święcickiego – był rok 1930. Zakład Medycyny Sądowej został umieszczony na parterze i tam znajduje się do dnia dzisiejszego. Heliodor Święcicki (od którego imienia została nazwana ulica, na której znajduje się zakład) był lekarzem ginekologiem i pierwszym rektorem Uniwersytetu im. A. Mickiewicza. Ten budynek od początku został wybudowany dla Uniwersytetu, tylko dopiero później został dostosowany do swego pierwotnego przeznaczenia. Na początku były w nim organizowane wystawy.

Stół, szafy znajdujące się w budynku są oryginalne. Biblioteka, w której się znajdujemy, robi ogromne wrażenie. Warunki pracy nie są komfortowe, ponieważ gdy powołano zakład do życia Poznań liczył około 170 tysięcy mieszkańców, a teraz w Poznaniu mieszka trochę ponad 540 tysięcy w samym mieście, a cała aglomeracja nie przekracza 700 tysięcy. Pomieszczenia zajmowane są te same. Z tego powodu muzeum, które znajdowało się w zwykłym gabinecie zostało przeniesione na korytarz. Zakład się rozwijał i potrzebne były kolejne pomieszczenia, dlatego zapadła decyzja o przeniesieniu muzeum. Budynek czeka na remont, aby zwiększyć powierzchnię a tym samym komfort pracy.

Medycyna sądowa jest jedną ze specjalizacji lekarskich. Jest ona niczym innym jak ogniwem pośredniczącym pomiędzy naukami prawniczymi a naukami medycznymi. Medycyna sądowa wywodzi się z patomorfologii czyli są to lekarze, którzy wykonują tzw. sekcje szpitalne. Określają przyczyny zgonu danej osoby i czy rozpoznania kliniczne lekarzy prowadzących chorobę były prawidłowe, jeżeli nie, to na czym polegają ewentualne uchybienia. Krótko mówiąc zajmują się zmianami chorobowymi a medycyna sądowa urazowymi. Urazy w szerokim tego słowa znaczeniu, a więc urazy mechaniczne, termiczne i chemiczne itd. Odpowiadają na pytanie czy śmierć była następstwem urazu, zabójstwa a może samobójstwa. Ustalają przyczynę zgonu i przekładają to na język prawniczy. Przykładowo piszą w opinii czy konkretna śmierć była wynikiem samobójstwa, czy ktoś pomógł. Oczywiście rozpatrując zdarzenie w szerszym kontekście. Właśnie tym wszystkim zajmuje się tanatologia czyli nauka o śmierci. Powstały także kolejne dziedziny, które również pomagają w uzyskaniu odpowiedzi na stawiane powyżej pytania np. toksykologia. Gdy nie widać obrażeń wewnętrznych (nie wszystkie trucizny powodują obrażenia wewnętrzne!), wtedy wkracza do pomocy toksykologia. Dzięki niej poprzez badanie pobranej krwi czy moczu, można ustalić obecność substancji takich jak np. narkotyki czy dopalacze. One nie powodują istotnych zmian i nie czuć ich podczas sekcji jak to ma miejsce w  przypadku choziażby alkoholu. W przypadku zatrucia środkami stosowanymi w rolnictwie jest podobnie – również czuć specyficzny zapach. Niektóre trucizny powodują zmiany morfologiczne, przykładowo zjedzenie muchomora sromotnikowego powoduje zmiany w wątrobie czy nerkach – dochodzi do niewydolności.

Dodatkowo w ustalaniu różnych faktów pomaga  genetyka. Kiedyś w zakres medycyny sądowej wchodziły również pismoznawstwo i balistyka, ale zostały one wyodrębnione. Nie było możliwe zajmowanie się tym wszystkim jednocześnie. Poza czysto medycznymi aspektami „medycy sądowi” ustalają wspólnie z innymi specjalistami przebiegi wydarzeń wypadków samochodowych i pożarów. Nie tylko tam, gdzie są ofiary śmiertelne, ale również dotyczy to osób, które przeżyły. Badają nie tylko osoby zmarłe, ale także te, które zostały poszkodowane w wypadkach. Przeprowadzają w tych przypadkach tzw. obdukcje.

Na wydziale znajdowała się również w latach 30 dwudziestego wieku strzelnica, broń i amunicja, ale po wojnie wszystko zostało zabrane.

Okazuje się, że akurat trwa sekcja zwłok. Po jej zakończeniu będziemy mogli zobaczyć salę sekcyjną, a może uda się jeszcze zobaczyć końcówkę sekcji? Niestety się już zakończyła, ale jest możliwość obejrzenia zwłok po sekcji. Emocje, które temu towarzyszą są ogromne… Serce bije szybciej, nogi robią się jakby trochę sztywne, a może miękkie? Ciężko powiedzieć.

Musimy chwilę poczekać, aż zakończą się czynności posekcyjne. Oczekując dowiaduję się, że rocznie przeprowadza się tu około 380 sekcji. Czasem jest jedna dziennie, czasem trzy, nawet cztery, a czasem zdarza się tak, że nie ma żadnej. Więcej jest ofiar w weekendy ze względu na wypadki drogowe. W innych miastach jak Warszawa, Trójmiasto, Wrocław, Kraków przeprowadza się dużo więcej sekcji, bo te miasta są po prostu większe. W poznańskim zakładzie medycyny sądowej liczba przeprowadzanych sekcji jest niemalże identyczna jak przed wojną. Mieszkańców co prawda było mniej, ale śmiertelność ludzi była większa. Jednak mimo wszystko zdarzają się lata, w których śmierć zbiera większe żniwa. Pewnego roku wykonano aż 560 sekcji.

Sekcję wykonuje się na polecenie sądu lub prokuratury. 99,9% przypadków autopsję przeprowadza się z polecenia prokuratury. Zlecenia ze strony sądu pojawiają się sporadycznie. Innych możliwości nie ma. Wczoraj przykładowo była przeprowadzona ekshumacja na polecenie Prokuratury. W sekcji uczestniczy i nadzoruje ją Prokurator, gdy jest podejrzenie, że śmierć jest wynikiem przestępstwa. Musi pilnować, aby wszystko przebiegło prawidłowo. Wyniki sekcji i innych badań dodatkowych przekazuje się Prokuratorowi po ich zakończeniu.

Wreszcie wchodzimy na salę sekcyjną. Na środku pomieszczenia stoją dwa wykonane z marmuru berlińskiego stoły sekcyjne. Stoją tam od kiedy powstał Zakład Medycyny Sądowej. Strach sobie wyobrazić, ile musiało na nich leżeć ciał. Jeden z nich jest właśnie czysczony po zakończonym „pośmiertnego badania”. Wkrótce zostaną wymienione na nowe. Dodatkowo sala zostanie wyposażona w stanowisko do nagrywania. Czas tu nie może stać w miejscu, trzeba iść z postępem…

W powietrzu unosi się okropny zapach, nie umiem określić do czego podobny. Jeszcze jeden rzut okiem na salę i schodzimy na poziom minus jeden, gdzie są przechowywane zwłoki i obecnie po autopsji znajduje się ciało mężczyzny przywiezionego z wypadku. Ciało nie jest zmasakrowane, ale widok z całą pewnością jest niecodzienny, w pewnien sposób nawet straszny. Ofiara poniosła śmierć na miejscu w skutek wypadku samochodowego. Obrażenia twarzy (siniaki na czole i sina powiek prawego oka), rozcięcie pośrodku klatki piersiowej i jamy brzusznej, inne szwy sugerują, że leżący na stole człowiek nie żyje. Inaczej ciężko by byłoto stwierdzić, mimoż że nie daje żadnych oznak życia. W końcu mógłby spać.  Połamana podstawa i sklepienie czaszki. Po otworzeniu czaszki widać to naocznie, ale wcześniej można to stwierdzić również poprzez badanie RTG, które stosuje się najczęściej w przypadku złamań kręgosłupa, gdyż nie da się ich najczęściej wykryć bez użycia sprzętu.

Na dole znajduje się również sala, gdzie przeprowadzane są sekcje zwłok objęte już procesami gnilnymi. Podobno towarzyszącego im zapachu nie da się niczym zniwelować. Nawet po zmianie ciuchów okropnych smród (intensywny i przenikliwy) zachowuje się w dalszym ciągu we włosach. Nawet osoby stojące obok nas będą go czuć. Gdy jest ciepło proces gnilny zaczyna się szybciej. A zapach i wygląd są niezwykle nieprzyjemne.

W chłodniach temeperatura jest jak w lodówce od 2 do 4 stopni. Jedna jest z temperaturą do minus dwóch. W tych pierwszych ciało może leżeć kilka dni. Później tak jak w zwykłej lodówce, to co tam jest zaczyna się psuć. Między innymi z tego powodu autopsja jest wykonywana najwcześniej po pierwszej dobie od momentu zgonu, ale najczęściej na 3, 4 dzień, tak żeby Prokurator mógł się ze wszystkim zapoznać.

Kierowca, który zginął w wyniku uderzenia w drzewo. Widać u niego szwy po cięciu na głowie, na klatce piersiowej i jamie brzusznej. Obrażenia są typowe dla ofiar wypadków drogowych: otarcia naskórka, sińce, złamania otwarte. Ustalono jaki charakter mają zmiany pośmiertne: plamy opadowe, stężenie pośmiertne (palce nie dają się wyprostować). Nie stwierdzono innych ewidentnych cech śmierci. Na klatce są elektrody po przeprowadzonym badaniu EKG. Podjęta została reanimacja ma połamany mostek. Ewidentne oznaki reanimacji, to połamany mostek. Po dotknięciu wszystko się zapada i faluje.

W opisie sekcyjnym przedstawiono wszystkie obrażenia zewnętrzne i wewnętrzne. U ofiary doszło do krwawienia śródczaszkowego, co widać gołym okiem po charakterystycznym sińcu okularowym, który jest charakterystyczny właśnie dla złamań podstawy czaszki.

Czasem, gdy przywożą zmarłego trzeba ustalić, czy był to kierowca, czy pasażer. Nasza ofiara najprawdopodobniej nie była zapięta w pasy, gdyż nie miała na ciele obrażeń charakterystychnych dla zapiętych pasów. Dodatkowo ma obrażenia nóg i głowy, co jest typowe dla uderzenia głową w kierownicę. Przy zapiętych pasach pojawiają się obrażenia takie jak złamania klatki piersiowej (obojczyk, mostek, żebra) i miednicy, sińce, otarcia i wlewy w tkance podskórnej. Gdy nie wiadomo kto kierował, to wspólnie z biegłymi od ruchu drogowego, po obrażeniach ustala się, kto gdzie siedział.

Pobrano materiał toksykologiczny, żeby stwierdzić, czy w chwili kierowania pojazdem kierowca nie był pod wpływem alkoholu lub środków odurzajacych.

Ofiary wypadków można podzielić na osoby znajdujące się w samochodzie i pieszych. Kierowcy twierdzą najczęściej, że osoba jej/jemu „weszła na maskę”. Prawdę pomaga ustalić sekcja zwłok, która pozwala określić nawet, czy ofiara miała w trakcie uderzenia nogę/-i oderwaną/-e od podłoża.

Co więcej na sekcji można ocenić stan zdrowia zmarłego np. po bliznach pooperacyjnych. Wbrew pozorom nie zawsze poddaje się autopsji osoby mające ewidentne obrażenia nawet jeśli uległy wypadkowi. Czasem tych obrażeń na pierwszy rzut oka po prostu nie widać.

Podczas sekcji otwiera się wszystkie jamy ciała od czazki, po klatke piersiową i jamę brzuszką i po kolei wydobywa się narządy. Mózg wyciąga się w całości po otworzeniu czaszki. Narządy klatki piersiowej i jamy brzusznej wyciąga się w „pakietach” od strony szyi i przeprowadza się sekcję każdego z osobna. Lekarz musi pamiętać, aby zawsze przeprowadzić sekcję wszystkich narządów ciała! W przeciwnym razie można by było coś przeoczyć. Później, po badaniu, wszystkie narządy są wkładane tam skąd zostały wyciągnięte – do jamy brzusznej i klatki piersiowej. Oprócz mózgu. Ten nie trafia tam skąd został wyjęty, tylko jest chowany wraz z innymi narządami do jamy brzusznej. Gdyby mózg został włożony do jamy czaszki, to by wypłynął…

Gdy lekarz pokazuje obrażenia klatki piersiowej cały brzuch znowu faluje. Ze szwów wypływa kropla wody o krwistym zabarwieniu. Widok robi na człowieku ogromne wrażenie. Brzuch momentami podchodzi do gardła. Najgorsza jest świadomość, że leżąca przed tobą osoba nigdy nie da już oznak życia, nie wróci do swojej rodziny. Nic się nie zmieni.

Druga część spotkania poświęcona jest innym przypadkom sekcyjnym, ale już tylko z opisu i zdjęć. Nie jest to już takie straszne, ale w dalszym ciągu robi wrażnie. Zwłoki w posuniętym rozkładzie, wisielce, topielce, zwęglenia zwłok, różne zmiany chorobowe: udar mózgu, maskość wątropy, ofiary wypadków itd. Interesujące historie z pogranicza życia śmierci.

Nie wiem czy wiecie, że zakopane zwłoki pleśnieją? Ja nie wiedziałam i byłam szczerze zaskoczona tym faktem. Zdumiewający jest jak wiele z tych osób decyduje się na śmierć I samodzielnie popełnia samobójstwo. Większość ludzi chce jednak żyć. Śmierć nie wybiera. Umierają wszyscy. Młodzi, starzy, biedni, bogaci, piękni, brzydcy, kobiety, mężczyźni i dzieci. Nie ma reguł. Nie ma żadnych zasad.

Na spotkaniu wspomniano również o sekcjach wirtualnych, które polegają na zrobieniu tomografii, angiografii i rezonansu zwłok. Wtedy widać różne urazy wewnętrzne, które potwierdza się podczas tradycyjnej sekcji. Jeden mankament – sprzęt i jego kponserwacja są niezwykle drogie. Wirtualną sekcję przeprowadza się przed sekcją klasyczną. Po jej wykonaniu obducent wie czego ma się spodziewać i gdzie sekcja jest ukierunkowana np. gdzie znajduje się powietrze, a go być nie powinno, gdzie jest rana postrzałowa itd.

Kolejnym etapem był wykład poświęcony genetyce, która również ogrywa ogromną rolę w medycynie sądowej, zarówno w zakresie identyfikacji zwłok, jak rónież innych badań identyfikacyjnych jak np. ustalanie ojcostwa itp.

Ostatnim etapem spotkania było zwiedzanie muzeum, gdzie znajdują się dwa szkielety. Jeden z nich wiąże się z niezwyklą historią, której teraz co prawda nie opiszę, ale kto wie, może kiedyś. W muzeum znajdują się również ponad czterystuletnie zmumifikowane zwłoki, a także zakonserwowane najróżniejsze części ciała. Od płodów, po noworodki, a także rany postrzałowe, kłute, cięte, genitalia, zmiany chorobowe itp. Muzeum jest niezwykle ciekawe. Z eksponatami czasem wiążą się różne historie np. Pewien poznański więzień skazany za pedofilię dokonał samoosądu wycinając sobie genitalia, które można obejrzeć we wspomnianym muzeum.

Muszę przyznać, że jest to niezwykłe doświadczenie I przeżycie. Z mojej perspektywy uważam, że zdumiewające jest to, że ludzie, którzy codziennie spotykają się ze śmiercią, mają w sobie tyle ciepła i są tak niezwykle sympatycznymi osobami. Zastanawiałam się jak oni tam wytrzymują? Praca, którą wykonują jest niewątpliwie godna podziwu.

Podsumowując: z dzisiejszego, zaledwie około pięciogodzinnego, spotkaniawyniosłam bardzo dużo ciekawych informacji, zobaczyłam rzeczy niecodzienne. Niestety nie jestem w stanie wszystkiego opisać, ponieważ nie byłam w stanie wszystkiego zapamiętać. Jednak jeśli zainteresował Cię niniejszy artykuł, to zachęcam Cię do śledzenia mojego bloga. Obiecuję, że wkrótce pojawi się dużo więcej faktów dot. Śmierci tzn. Medycyny sądowej. Zapraszam!

Dodatkowe informacje:

[Aby móc przeszczepić narządy musi bić serce. Musi I zarazem może nastąpić śmierć tylko pnia mózgu, ale nie może dojść do zatrzymania krążenia I oddychania, bo narządy musza być ukrwione.]

[W zakładzie przeprowadza się również sekcje zwłok dzieci, noworodków i płodów, ale te są bardziej skomplikowane.]

[Nie wszystkie grupy etniczne akceptują przeprowadzanie sekcji zwłok. Ich religia im na to nie pozwala.]

2 myśli nt. „Boisz się śmierci? Ten artykuł nie jest dla Ciebie

Młodzi na Dorobku

o madonno ileż mrocznych ciekawostek 😀

Odpowiedz
Joanna

To musiało być niecodzienne doświadczenie 🙂 Zawsze mnie ciekawiło, ile prawdy jest o sekcji zwłok jest w literaturze czy w filmach. Wygląda na to, że znamy tylko wycinek z całej procedury. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: