Menu

Jeszcze jesień, a już spadł pierwszy śnieg…

Październik 18, 2017 - Książki
Jeszcze jesień, a już spadł pierwszy śnieg…

§ Kiedy spadł pierwszy śnieg 

Pierwszy śnieg kupiłam wiele lat temu. Gdy zaczęłam go czytać (wiedziałam, że to 7 część), zobaczyłam, że ta książka zapowiada się naprawdę dobrze. Wtedy postanowiłam, że przeczytam je wszystkie po kolei. Z resztą jak zawsze.  

Człowiek nietoperz  pierwsza książka tej serii okazała się być… bardzo mocna… Dla mnie chyba zbyt mocna, co sprawiło, że przerwę od Nesbo zrobiłam sobie – jak teraz uważam – zbyt długą, a Pierwszy śnieg leżał i leżał, i nie topniał, i leżał… Do momentu, gdy dowiedziałam się, że w kinach pojawi się ekranizacja tej powieści kryminalnej.  

Przeprosiłam się wtedy z Jo Nesbo i Harrym Hole i dwa tygodnie przed premierą sięgnęłam ponownie po historię z Bałwanem w tle. Tym razem (o dziwo!) pomijając części poprzedzające. Swojej decyzji nie żałuję.  

§ Kim ogólnie jest…? 

Harry Hole – główny bohater serii kryminalnej J. Nesbo – to bezkompromisowy, niepokorny, ale przede wszystkim świetny policjant. Oczywiście postać ta jest do bólu „negatywnie wyjątkowa”, ale jakże bardzo skuteczna w swoich nie zawsze standardowych działaniach. Uzależniony od papierosów a w głównej mierze od alkoholu, przez co ciągle wikła się w jakieś problemy – głównie ze swoimi przełożonymi. Wszystko, co jeszcze cudem trzyma go na powierzchni i nie pozwala mu zatonąć, to jego niezwykły dar do rozwiązywania zagadek kryminalnych. Jako jeden z niewielu przeszedł szkolenie przeprowadzone przez FBI. Hole zdobył sławę dzięki złapaniu seryjnego mordercy w Australii.  

§ W tej części… 

do współpracy z Holem zostaje przydzielona nowozatrudniona policjantka – Katrine Bratt. Harry szybko dostrzega w nowopoznanej koleżance wiele zalet – oczywiście na gruncie zawodowym. Bratt wielokrotnie zaskakuje go swoimi spostrzeżeniami i uwagami. Szybko uda im się nawiązać owocną i przynoszącą efekty współpracę.  

Na początku współpracy dostają do rozwiązania na pierwszy rzut oka nieciekawą, niczym się niewyróżniającą sprawę. Wraz z pierwszym śniegiem zostaje zgłoszone zaginięcie Birte Becker – matki i żony, która znika w niewyjaśnionych okolicznościach, zostawiając swojego małego synka. Przed domem znajduje się ulepiony bałwan, który – jak się później okaże – zostanie ubrany w ulubiony szalik zaginionej kobiety. Czy kobiecie coś się stało? Czy ktoś ją skrzywdził, czy może sama postanowiła odejść? W końcu większość osób zaginionych odnajduje się bardzo szybko, a rzekome zaginięcie okazuje się nieporozumieniem. Z tymi pytaniami będzie musiał się zmierzyć Harry Hole. Sprawa nie może być jakoś specjalnie skomplikowana, a jednak zaczynają ginąć kolejne kobiety… Komisarz Bratt grzebiąc w dawnych sprawach, dostrzega pewną prawidłowość. Kobiety giną wraz z pojawieniem się pierwszego śniegu. Podjęte tropy wydają się prowadzić donikąd. Komisarz dostaje list od Bałwana. A wychodzące na jaw nowe fakty szokować będą coraz bardziej. Kto stoi za zaginięciami śmiercią tych kobiet? Co z tym wspólnego ma śniegowy bałwan? Kto bawi się z Harrym Holem? I czy norweskiemu policjantowi uda się wygrać tę niebezpieczną grę i pokonać seryjnego mordercę? Odpowiedź może okazać się zaskakująca.  

§ Co sprawia, że…  

Książki Jo Nesbo to kawał dobrej, mocnej, krwistej literatury, w której umiejscowiony jest twardy, męski, zepsuty policjant pasjonujący się seryjnymi mordercami. Norweg nie przebiera w czynach i słowach. Oddaje swoje wizje takie, jakimi są, a trzeba przyznać, że momentami są bardzo bezwzględne i brutalne. Kryminalna intryga jest zawiła i skomplikowana. Lektura zaskakuje i szokuje, a czytelnik czuje się jak gość labiryntu, którego autor sugeruje pewne ścieżki, na końcu których napotyka się betonowy mur nie do przebicia. W głowie pojawiają się nowe pytania: W którym kierunku to pójdzie? Każde następne watki są coraz bardziej poruszające i wciągające.  

§ A mimo wszystko…  

Hole to niezwykle specyficzny człowiek, ojciec, policjant, (były) mąż i kochanek. Nie jest on uosobieniem jakichkolwiek cnót czy wzorów, a wręcz przeciwnie, to walczący ze swoimi problemami gość. Ciągle popełnia błędy, a dodatkowo jest alkoholikiem, czasem wywołującym wstręt i niechęć, ale mimo tego budzi w czytelniku jakąś sympatię. Ja go polubiłam. Spodobała mi się bardzo jego skuteczność, determinacja i uczuciowość, którą ciężko dostrzec, lecz gdzieś tam jest, pod niezwykle grubym pancerzem obojętności.  

§ Patrząc ogólnie… 

Sama postać i zagadka kryminalna, to niepodważalny majstersztyk. Ewentualne zarzuty, które mam do książki, pisarza, a może do samego tłumaczenia, to to, że momentami czułam się odrobine zagubiona w tekście. Nie do końca umiałam odebrać to, o co autorowi chodziło. Czytałam wielokrotnie niektóre fragmenty i nie wiedziałam o co chodzi. Nie miałam pojęcia, czego dotyczą niektóre zdania lub twierdzenia, co momentami odbierało mi radość z czytania. Gdyby nie te drobne niedociągnięcia, to nie miałabym jej nic do zarzucenia, bo książka pochłonęła mnie bez pamięci. Chociaż nie mam pewności, czy czytając te fragmenty nie byłam po prostu zmęczona. Tego nie jestem w stanie już stwierdzić. Przez te ułamki sekundy czułam się co prawda mniej zadowolona z lektury, ale te chwile szybko zamazywały wyszukane sceny kryminalne, które pojawiały się zaraz po nich.  

Na koniec akcja nabiera tak zawrotnego tępa, że nie byłam jej w stanie opuścić do ostatniej strony… Błędem było akurat to, że zaczęłam ją kończyć przed snem. Co skoczyło się oczywiście niewyspaniem, ale było warto! I zrobiłabym to jeszcze raz i to z premedytacją! Niestety to jest jedna z tych książek, którą kończysz i… 

…nie wiesz co zrobić dalej ze swoim życiem. ;( Harry Hole czekam z utęsknieniem na następne spotkanie. A przede mną taka duża sterta książek… No nic. Do zobaczenia Harry Hole…  

§ Cytaty

„To był dźwięk przenikający do szpiku kości. Głęboki charczący krzyk, który przeszedł w szloch przypominający śmiech. Na moment zapanowała cisza, gdy nabierała powietrza, by znów zanieść się krzykiem, przeciągłym niczym rytualna bolesna pieśń rodzącej.” […]

„…zapaliło się w niej wewnętrzne światełko, ukazując coś, co znajdowało się wciśnięte do środka, z ramionami z przodu, z ugiętymi kolanami i głową wepchniętą w głąb. Ciało pokrywały białe kryształki lodu niczym warstwa białego grzyba, który się nim żywił” [..]

„Nie uśmiechał się tymi ustami, które zaszyto grubą przypominającą konopie nitką zygzakowym ściegiem. Uśmiech przebiegał przez brodę i ciągnął się na policzki, narysowany rządkiem czarnych pinesek, które musiały zostać wbite młotkiem. Ale najbardziej w oczy rzucał się nos…” […]

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Jo Nesbo „Pierwszy śnieg”. Wydawnictwo Dolnośląskie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: