Menu

I want to play a game – Piła: Dziedzictwo

Październik 28, 2017 - Filmy
I want to play a game – Piła: Dziedzictwo

Piła: Dziedzictwo 

Reżyseria: Michael Spierig, Peter Spierig 

Scenariusz:  Pete Goldfinger, Josh Stolberg 

Gatunek: Horror 

Data polskiej premiery: 27 października 2017 

 

§ Kiedy pierwszy raz dałam się pokroić

Pierwsza Piła, jak i jej kolejnych części unikałam przez wiele lat jak ognia. Film ten nie uderzał w moje gusta – nie wywoływał we mnie kompletnie żadnych emocji (jakich oczekuję od filmów grozy) – poza obrzydzeniem – i uchodził dla mnie za typową filmową rzeźnią, która oprócz bryzgającej krwi i zewsząd wylewających się flaków i wnętrzności, nie przedstawia sobą nic poza tym. Nie oglądałam, ale miałam świadomość i widziałam, jak postać Jigsawa staje się z kultowa.  

Ja z Piłą zapoznałam się pierwszy raz, gdy twórcy już byli praktycznie na finiszu, a kultowy horror, który podkreślam nie wpisywał się w mój horrorowy kanon, stawał się już powoli serialem. O ile się nie mylę to Piłę VI oglądałam jako pierwszą. Mam nadzieję, że nie będzie nadmiernym bluźnierstwem, jeśli powiem, że Piła mimo wszystko nie zdobyła mojego serca i nie zajmuje w nim szczególnego miejsca. Na swoją obronę dodam, że umiem docenić na swój sposób te wszystkie produkcje i wiem, że mają swój „specjalny przekaz” (który co prawda nie do końca do mnie nie dociera), ale darzę Krammera i jego fanów ogromnym szacunkiem (możliwe, że w obawie, że wciągną mnie do następnej rozgrywki 😛). Sam zamysł gry zebrał przecież ogromną rzeszę fanów i sympatyków.  

Źródło: https://kulturalnemedia.pl/film/pila-dziedzictwo-kinach-27-pazdziernika/

§ Dla tych, którzy pokroić jeszcze się nie dali

Możliwe jednak, że nie tylko ja nie zakochałam się w tych historiach i są osoby, dla których słowa Piła i Jigsaw nic nie mówią. Specjalnie dla nich kilka słów o idei wpisanej w te wszystkie historie.  

John Krammer znany jako Jigsaw jest twarzą tej „piłowej kampanii”. Gdy Krammer dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chory, podejmuje nieskuteczną próbę popełnienia samobójstwa. W związku z tym postanawia do końca swoich dni udowadniać ludziom nieszanującym życia, jaką ono ma wielką wartość. Trzeba przyznać, że przekonywanie ich idzie mu naprawdę wyśmienicie. Krammer robi z nich graczy, którzy poprzez dokonywanie różnych wyborów muszą walczyć o życie. Poświęcenie czegoś na rzecz życia nie jest wcale takie łatwe, nawet gdy staje się przed bezpośrednim wyborem.  

Szybko się okazuje, że życie jest dla nich czymś więcej niż tylko karą i pomyłką. Mimo to nie zawsze umieją podjąć właściwą decyzję. Wielu nie czuje smaku życia, dopóki nie znajdą się w sytuacji patowej – w niej życie nabiera wyrafinowanego smaku.  

Źródło: https://kulturalnemedia.pl/film/pila-dziedzictwo-kinach-27-pazdziernika/

§ Co tam można odziedziczyć

Najnowszą część Piły: Dziedzictwo udało mi się obejrzeć w ramach Halloweenowego Maratonu HorrorówW tej części powrócił John Krammer. Ale nie łudźcie się, bo nie będzie to powrót w wielkim w stylu. Czy on zmartwychwstanie? Tego nie zdradzę, ale obiecuję, że jego postać się tam pojawi.  

Historia jest do bólu podobna, a wręcz identyczna jak w poprzednich częściach. Mamy jak zwykle do czynienia ze zbiorem osób, które „szczęśliwie” zostały wybrane w ramach dokładnej selekcji i mogą przystąpić do gry o swoje życie. Muszą przyznać się do grzechów, które kiedyś popełnili, to ich jedyna szansa na przeżycie. W grze są zmuszeni do podejmowania trudnych wyborów.  

Zwłoki pierwszej z ofiar szybko zostają wystawione na widok, dzięki czemu równie szybko zostają odnalezione i oddane do pośmiertnej spowiedzi. To, co one powiedzą – a na wyznanie zbierze im się bardzo szybko – zszokuje wszystkich.  

Wszystkie znaki na niebie i ziemi będą wskazywały na to, że Jigsaw powrócił i to we własnej osobie.  

Źródło: http://www.helios.pl/28,Pila/BazaFilmow/Szczegoly/film/9544/Pila%3A-Dziedzictwo

§ Zmartwychwstały Jigsaw i jak go ponownie pogrzebali

Podejrzenia oczywiście będą w piorunującym tempie zostaną skierowane na ewentualnego naśladowcę. I w sumie wszystko by było w tej kwestii w porządku, gdyby nie jeden mały szczegół. Wybór podejrzanych będzie prawie jak wróżenie w fusów. Żadne przesłanki, poszlaki czy anonimy nie będą wskazywały na te osoby, które śledczy praktycznie z buta wezmą pod lupę? Dlaczego? Przypuszczam, że tego nie wiedzą najstarsi Indianie. Tak to w każdym razie wyglądało. Dość nieudolne posunięcie, ale wybaczalne.  

Niewybaczalne moim zdaniem był jednak fakt, że ktoś, kto – czysto teoretycznie – nie powinien tego zrobić, złamał podstawowe zasady gry. Złamie podstawowych zasad gry, których łamiący je nie powinien się dopuścić, niszczy wypracowaną we wszystkich częściach logikę tej śmiercionośnej gry. Wyższe idee wyprze uprawiana prywata, a ciężko wypracowaną renomę zepsują prywatne rozgrywki i porachunki.

Zdecydowanie się na skierowanie świateł reflektorów na sympatyków Jigsawa jest świetnym pomysłem pod warunkiem, że nie oślepi się przy tym przypadkowo widzów. Zastosowane w tej kwestii zabiegi połączone z przypadkowością, nie mają większego sensu. Na świecie jest wielu fanów Krammera, to z pewnością fakt niepodważalny i oni niewątpliwie mogą się znaleźć na liście podejrzanych, ale „szarpanina faktów”, która wynikła z zastosowania tego wątku jest oszałamiająco bezsensowna. Niestety wylano dziecko z kąpielą. Widzę to w ten sposób, że autorzy produkcji chcąc stworzyć super-zagmatwaną historię, gdzie każdy może być i jest podejrzany, zapomniano dopisać zakończenia. Końcówka filmu został praktycznie bez rozwiązania. Zabrakło pomysłu? A może znowu zostawiono sobie furteczkę, która za chwilę będzie można otworzyć, by podążyć dalej w tym zmierzającym ku przepaści kierunku?     

Źródło: https://kulturalnemedia.pl/film/pila-dziedzictwo-kinach-27-pazdziernika/

§ Czy warto kłaść się pod własną piłę

Pomimo podjętych starań nie udało się stworzyć czegoś innowacyjnego, a i od klasyka odbiegło to znacznie za daleko. Może nawet ma to i jakiś ukryty sens, ale jeśli nawet, to podkopuje fundamenty, na których został postawiony „sąd Jigsawa” i może sygnalizować rychłe zawalenie.  

Wpadki wpadkami, ale ogląda się to całkiem przyjemnie. Łykając produkcję w większych kawałkach, tak jest zaserwowana, to śmiało można powiedzieć, że nie smakuje najgorzej, tyle że potem boli trochę brzuch. Całe szczęście nie wieje nudą, ale powiewu grozy też tam nie znajdziecie – niestety… Film jak film, ale jak na horror niezwykle przeciętny.  

Jeśli „ojcowie Jigsawa” z rzemiosła pragną zrobić Modę na sukces, to myślę, że są na dobrej drodze. Zakończenie sugeruje, że ostatnie słowo nie zostało jeszcze powiedziane, a chyba na to najwyższy już czas.  

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: